Jak socjalizować szczeniaka?

Jak socjalizować szczeniaka? 

                  Chciałabym, żeby wszystkie szczenięta, jakie trafiają do swoich nowych rodzin, przeszły odpowiednią wczesną socjalizację w domu hodowcy. O ileż mniej problemów mieliby ich nowi opiekunowie, na dodatek świadomi swojej dalszej pracy z dorastającym psem! Niekiedy jednak nie mamy wiedzy na temat wcześniejszej historii szczeniaka albo wiemy wręcz, że nie przeszedł on żadnego z etapów wczesnej socjalizacji. Tym bardziej musimy podejść do sprawy poważnie. Warto zatem opracować plan socjalizacji – zeszyt w przeróżnymi pomysłami, podczas uzupełniania którego możemy przy okazji popisać się fantazją! Im więcej elementów otoczenia, z jakimi może się w przyszłości zetknąć pies znajdzie się na naszej liście, tym lepiej. Jeśli bowiem szczeniak w tym czasie nie spotka się, na przykład, z mężczyzną z brodą, to jest bardzo prawdopodobne, że gdy zobaczy brodacza jako dorosły pies, zareaguje lękiem, co może też wywołać reakcję agresywną. Układając plan socjalizacji, puśćmy wodze fantazji! A zatem: mężczyzna z brodą, mężczyzna w kapeluszu, mężczyzna w  długim płaszczu, w kąpielówkach, na nartach, z parasolem w ręku, z taczką, z teczką, w okularach, w ciemnych okularach, na wózku inwalidzkim, o kulach, z nogą w gipsie, czarnoskóry mężczyzna, mężczyzna z dzieckiem niesionym „na barana”, mężczyzna w futrzanej czapce, w czapce z daszkiem, rowerzysta itd… To samo z kobietami… I co najważniejsze – z dziećmi! Najczęściej bowiem ofiarami pogryzień stają się właśnie dzieci – i to nie dlatego, że psy dzieci nie lubią, często ich po prostu nie znają! Zatem w miarę możliwości pełną gamę dziecięcych zachowań (o ile w ogóle istnieje możliwość stworzenia takowej) wpisujemy na naszą listę działań socjalizacyjnych. Oprócz ludzi i ludzkich zachowań, na liście należy umieścić również rozmaite przedmioty, mogące w przyszłości wywołać lęk zwierzęcia (np. kosiarka do trawy, odkurzacz, suszarka do włosów, rower, narty, sanki, samochód i in pojazdy itd), a także czynności, z jakimi przyjdzie mu się kiedyś zmierzyć (wizyta u weterynarza, odwiedziny fryzjera, jazda samochodem oraz środkami komunikacji miejskiej itd).

Party-Time!

               Jaki jest najprostszy sposób zapoznawania naszego psa z wciąż nowymi ludźmi w miłej domowej atmosferze?

Oczywiście, zapraszać gości jak najczęściej do domu! Niech pierwszych kilka miesięcy szczeniaka w naszym domu będzie szczęśliwym czasem przyjęć towarzyskich, spotkań ze starymi znajomymi, wizyt bliższej i dalszej rodziny, koniecznie z dziećmi! Pamiętajmy jednak o kilku zasadach, których przestrzeganie uchroni nas przed błędami w procesie socjalizacji.

  1. Aranżujemy nowe dla szczeniaka sytuacje w taki sposób, żeby nie było one jedynie neutralne, lecz by kojarzyły się z nagrodą lub jakąś atrakcją. Na przykład, niech wieczorna porcja posiłku zostanie rozdana psu w trakcie jego pierwszych kontaktów z gośćmi, którzy przybyli na nasze przyjęcie. Hałaśliwy pan z brodą? Trochę straszy na początku, ale daje smakołyk – już nie jest taki straszny. Pani w ciemnych okularach, roztaczająca intensywny zapach perfum? Wygląda i pachnie dziwnie, ale też daje smakołyk, chyba warto ją polubić!
  2. Dzieci! Oswojenie psa z małymi, hałaśliwymi, skaczącymi istotami, zwłaszcza jeśli w naszym domu na co dzień nie ma dzieci, jest niezwykle istotne. Zatem przebywając ze szczeniakiem wśród bawiących się dzieci, poprośmy je, by dały psu parę smakołyków i chwilę się z nim pobawiły. Wówczas prawdopodobieństwo, że pies w przyszłości nie będzie lękliwie uciekał przed dzieciakami, znacząco wzrośnie. Pamiętajmy jednak, by wszelkie kontakty dzieci ze szczeniakiem odbywały się w naszej obecności. Tak samo bowiem, jak łatwo jest sprawić, by pies polubił kontakt z dziećmi, łatwo jest je do nich zniechęcić. Wystarczy chwila nieuwagi, a dziecko niechcący może zrobić małemu psu krzywdę, a wówczas będziemy mieli do czynienia już z zupełnie innym problemem i będzie nas czekał proces przeciwwarunkowania, czyli odwrócenia utrwalonych negatywnych skojarzeń.
  3. Uwaga! Szczeniak w domu z ogrodem! Jak często słyszymy, że pies idzie w najlepsze ręce, jego przyszli właściciele mieszkają bowiem w domku z ogrodem… Z jednej strony – nie sposób się nie zgodzić, jednak z drugiej – często ludzie, mieszkający w domach jednorodzinnych zapominają o potrzebach społecznych swoich pupili. Nie dość, że odpuszczają sobie jakże ważne dla każdego psa spacery poza teren posesji, to na dodatek siłą rzeczy omijają je takie elementy socjalizacji, jak – mijanie na ulicy obcych ludzi, psów, dzieci; poruszanie się po klatkach schodowych, windach, korytarzach bloków; wspólne zabawy szczeniaka z innymi psami podczas spacerów. A nawet zwykłe chodzenie na smyczy czy jazda samochodem – pojawiają się dopiero wtedy, gdy czas wyruszyć do weterynarza. To wszystko może stać się poważnym problemem dla psa, dorastającego we własnym domu z ogrodem. No cóż, nie oznacza to jednak, że kupując szczeniaka, musimy wyprowadzać się do bloku. Na szczęście, istnieje prostsze rozwiązanie. Wiąże się jednak ono z większym wysiłkiem, włożonym w proces socjalizacji szczeniaka. Oprócz „obowiązkowych” wizyt gości, koniecznych codziennych spacerów poza teren posesji, wyjść z psem „do miasta”, częstszych podróży samochodem, należy także rozważyć zapisanie szczeniaka do tzw. Przedszkola, gdzie będzie on miał możliwość kontaktu z rówieśnikami i nabywanie niezbędnych umiejętności społecznych.
  4. Kwarantanna. Pamiętajmy także o tym, że młode szczenięta, w okresie do dwóch tygodniu po trzecim obowiązkowym szczepieniu są szczególnie narażone na poważne choroby zakaźne. Dlatego, mimo konieczności przejścia procesu socjalizacji, warto pamiętać o kilku zasadach. Obuwie, w którym chodzimy na zewnątrz, należy zawsze zdejmować i zostawiać poza zasięgiem szczeniaka. Przed kontaktem z maluchem koniecznie myjemy ręce. Uważajmy na spacery w miejscach, gdzie spotyka się zbyt dużo nieznanych nam psów. Starajmy się, żeby w tym szczególnym okresie życia naszego malucha, miał on kontakt z psami, o których wiemy, że są zdrowe. Nie sposób całkowicie wyeliminować wszystkich zagrożeń, związanych z chorobami szczenięcymi, warto więc zachować zdrowy rozsądek.

Aktywna socjalizacja – bierna socjalizacja

          Jak pisze w swojej książce Jean Donaldson, „socjalizacji nigdy nie jest za dużo. I zawsze się opłaci. Nie potrafi nadziwić się tym właścicielom, którzy zakładają, że to się zrobi samo, po prostu przez kontakt szczeniaka z otoczeniem. Pewnie nigdy nie mieli do czynienia z psami gryzącymi ze strachu ani takimi, które reagują fobią na najbardziej nawet niewinne obrazy i zdarzenia. To są zawsze skutki zaniedbań właścicieli, którzy uznali, że szczeniak jest całkiem normalny i w różnych nowych sytuacjach nie przejawia lęku. Rzecz w tym, że takich nowych okoliczności było zbyt mało, a doświadczenia zapisały się obojętnie, a nie pozytywnie. Owszem, pies widywał ludzi, ale tylko z daleka. Poznał wiele kobiet, ale niewielu mężczyzn. Spotykał obcych ludzi, ale żaden go nie dotykał. Niby wszystko w porządku, ale czegoś zabrakło…”. W tych słowach mamy przedstawioną praktycznie całą definicję tzw. biernej socjalizacji, z którą, powiedzmy sobie szczerze, najczęściej się spotykamy. Przeważająca większość nowo upieczonych opiekunów psów zdaje się na los… Szczeniak dorasta, ma kontakt z nowymi zjawiskami i osobami o tyle o ile. Szczęśliwie, jeśli mieszka w bloku i ma szansę na co najmniej trzy spacery dziennie w towarzystwie innych psów. Gorzej, jeśli jest „wybrańcem”, mieszkającej w domku na wsi. Właściciele tych ostatnich psów będą mieli naprawdę sporo szczęścia, jeśli ich psy wyrosną na zrównoważone, pewne siebie, przyjazne wobec innych psów i ludzi zwierzęta. I większość z nas takie szczęście ma, ponieważ, biorąc pod uwagę niezaspokojone potrzeby socjalizacyjne naszych pupili, nadal zadziwiająco rzadko słyszymy o wypadkach pogryzień. Jak trafnie to ujęła Jean Donaldson, „wielu ludzi trzyma w domach tykające bomby z opóźnionym zapłonem. Dzięki szczęśliwym zbiegom okoliczności (bierna socjalizacja, brak sytuacji, w której pies poczuł się zagrożony, tendencje do reagowania ucieczką, a nie atakiem) bomby te nie wybuchają, co nie znaczy, że kiedyś to nie nastąpi. Całe pokolenia właścicieli psów nieświadomie grają w rosyjską ruletkę”.

          Zainwestujmy więc nasz czas i energię w aktywną socjalizację naszych psów. Zaangażujmy w ten proces nasze rodziny i znajomych, niech to stanie się naszą wspólną fascynującą przygodą! W ten sposób zapewnimy zarówno sobie, jak i naszym psom życie bezpieczne, pełne nowych wspaniałych wrażeń i odkryć! Niech towarzyszy nam przez życie pies szczęśliwy i zrównoważony, zawsze chętny do nauki i zabawy, otwarty na ludzi i nowe wyzwania. Jego los jest już od pierwszego dnia w naszych rękach – pamiętajmy o tym już wtedy, gdy zaczynamy dopiero myśleć o pojawieniu się psa w naszym domu.